Khatlon jest półpustynną prowincją Tadżykistanu graniczącą z Uzbekistanem i Afganistanem. Mieszkańcy bliżej mają do obu krajów niż do stolicy Duszanbe. To ubogi region, z którego ok. 60% mężczyzn wyjeżdża do pracy do Rosji. Kobiety, które pozostają w kraju nie chcą być zależne od pieniędzy przysyłanych zza granicy i biorą sprawy we własne ręce.
Sytuacja kobiet, których mężowie wyjeżdżają do pracy może być bardzo trudna. Młoda kobieta po ślubie często wprowadza się do rodziny męża, która jest bardzo rozbudowana i wielopokoleniowa. W takich układach seniorzy rodu, czyli rodzice męża mają kluczowy wpływ na decyzje podejmowane w małżeństwie.
Mąż wyjeżdża za granicę, zostawiając kobietę ze swoją rodziną. Owszem, przesyła pieniądze, ale trafiają one nie do małżonki, ale do jego rodziny – braci lub rodziców. Oni dysponują zatem „budżetem rodzinnym” rozdzielonego małżeństwa i od nich kobieta i jej dzieci są zależne – mówi Sanovabr Imomnazarova, dyrektorka organizacji pozarządowej Czaszma (czyli „ Źródło”) z siedzibą w mieście Shartuuz, będącym również centrum administracyjnym rejonu o tej same nazwie w prowincji Khatlon.
Jeśli stosunki panujące w rodzinie są dobre, kobieta nie musi upominać się o pieniądze. Gorzej jednak, kiedy zdarzają się sytuacje takie jak ta: Praca w Rosji czasem zupełnie pochłania mężczyzn. Wtedy wracają bardzo rzadko do kraju lub co gorsza – zakładają nowe rodziny, przestają przesyłać pieniądze. W takim przypadku kobieta i jej dzieci zostają zmuszone do opuszczenia domu teściów. Powrót do rodzinnego domu? To największa hańba – dodaje Sanovbar. W wyniku takich, niestety coraz częstszych wypadków w ostatnich latach zanotowano wzrost liczby samobójstw wśród kobiet. Od tego czasu organizacja Czaszma skupia się na rozwoju przedsiębiorczości wśród dziewcząt i kobiet.


Obróbka przędzy jedwabnej lub tkanie dywanów mogą być pomysłami na spółdzielnię.
Fot. Sanovbar Imomnazarowa







